2015

Dopłynęli kajakiem do Paryża

 

Po 34 dniach podróży Monika i Jacek Paris z Mysłowic dopłynęli kajakiem do stolicy Francji. Pokonali 2700 kilometrów, przepłynęli przez pięć państw, kilkanaście rzek i 179 śluz.

 

Parisowie płynęli dmuchanym kajakiem wyposażonym w silnik spalinowy. – Na samych wiosłach się nie da jak wieje wiatr w twarz. Kajak nie ma takiego poślizgu jak laminatowy. W górę rzeki nie dalibyśmy rady, a na niektórych rzekach w ogóle nie wolno płynąć na wiosłach – mówi pan Jacek. Małżeństwo zabrało ze sobą świętą Barbarę od górników ze związku Solidarność 80 z KWK Staszic, gdzie pan Jacek pracuje. Po dotarciu do celu przekazali ją polskiej ambasadzie.

Wyprawę do Paryża małżonkowie zaczęli planować rok temu, kiedy wrócili z podróży do Gdańska (dopłynęli tam oczywiście kajakiem), ale pomysł urodził się w głowie pana Jacka już 20 lat wcześniej. Wyruszyli z Przemszy na Promenadzie 20 czerwca, a do Paryża, pod samą wieżę Eiffla, dotarli 23 lipca. Po drodze, jak mówią, przygód było mnóstwo, ale od samego początku nie sprzyjała im pogoda. W Mysłowicach żegnał ich deszcz.

– Pod Oświęcimiem zastał nas grad. Spaliśmy na śluzie Smolice, trzęśliśmy się z zimna, bo temperatura spadła do kilku stopni. Do samej Warszawy mieliśmy na sobie wszystkie ubrania jakie ze sobą zabraliśmy – opowiada Monika Paris. – Nigdy nie wiedzieliśmy gdzie będziemy spać – dodaje.

 

Monika i Jacek ParisPodczas podróży cały czas promowali Mysłowice.

 

30 nocy spędzili pod namiotem, ale zdarzyło się też, że przemoczeni po nawałnicy spali w toalecie na przystani – jedynym miejscu, gdzie mogli osuszyć się przy grzejniku. Na Renie w Niemczech na falach wywołanych przez ogromne barki „fruwali” metr do góry, w Holandii szli z kajakiem na plecach przez dwa skrzyżowania, bo śluzy na rzece były zamknięte. A kilka kilometrów od celu podróży, na Sekwanie zatrzymała ich policja wodna i mało brakowało, a nie puściłaby ich w dalszą drogę.

 

Monika i Jacek ParisUroczyste powitanie Parisów w Urzędzie Miasta.

 

W stolicy Francji Parisowie bawili od czwartku do poniedziałku. Zwiedzili katedrę Notre Dame, wieżę Eiffla, Montmartre, Plac Inwalidów, bazylikę Sacré Coeur. We wtorek o 10 rano przyjechali do Mysłowic, a już kilka godzin później gościli w Urzędzie Miasta, gdzie powitał ich uroczyście prezydent Lasok, stowarzyszenie Mysłowicki Detektyw Historyczny i media. Pytani o cel kolejnej wyprawy śmieją się, że długo już do kajaka nie wsiądą. Ale w głowie pana Jacka świta pomysł, aby opłynąć łodzią motorową Europę. – Cele mamy teraz inne niż wyprawy kajakowe. Może mało ludzi będzie wierzyć, że tego dokonamy, ale chcemy żeby Przemsza stała się przynajmniej w części taka jak kiedyś, żeby przynajmniej kajaki mogły po niej pływać – mówi Monika Paris.

 

As

 

Co Tydzień nr 30, 30 lipca – 5 sierpnia 2015 r.

cotydzien