1928

Wianki na Przemszy w Mysłowicach

 

Nareszcie doczekał się Śląsk Uroczystości obchodzonych w Polsce już dawno a u nas prawie, że nie znanych, tak z sobótki. W ubiegłym roku uroczystość ta była obchodzona poraz pierwszy. Rzeki śląskie nie koniecznie nadają się na takie uroczystości, bo wody ich są zanieczyszczone i cuchnące. Na uroczystości wybrano możliwie najodpowiedniejsze, trójkąt, tam gdzie się schodzą Czarna z Białą Przemszą. Udział ludności w tych uroczystościach jest wielki. W ubiegłym roku zwiedziło sobótki około 10 tys. osób, zaś w ubiegłą sobotę zeszło się więcej jak 20 tys. osób.

 

Uroczystościami zajmuje się u nas Liga Rzeczna i Morska, i od niej wyszła właśnie inicjatywa wprowadzenia tej uroczystości na Śląsk. Jakkolwiek woda w Czarnej Przemszy jest zanieczyszczona, to miejsce wspomniane jest na takie uroczystości jak wymarzone. Cały olbrzymi trójkąt otoczono przewodem elektrycznym na którym zawieszono setki lamp wszystkich kolorów. Gdy z nadejściem zmroku lampy zapalono to uczestnikom mimowoli wyrwał się z piersi głos podziwu. Od strony Niwki zbudowano w miejscu gdzie się rzeki łączą obszerną scenę przy braną w piękne barwy i oświetloną w mnóstwo lamp wydzielających światło białe, które noc zamieniło w dzień. Nieopodal koncertowała orkiestra z kopalni „Niwka" w czapkach z czerwonymi pióropuszami. Straż pożarna z Niwki zjawiła się w komplecie. Zapalono dwie ogromne sterty drzewa, które oświetliły całą przestrzeń i ukazały mrowie ludzkie na byłej rosyjskiej części Polski. Trzeci stos bodaj większy niż dwa poprzednie zapalono od strony Jęzora na byłej austrjackiej części Polski.

 

Najwięcej ludności było po stronie śląskiej, która pod względem ogni sztucznych zaćmięła wszystko i wszystkich. Widziano sztuczne słońca, księżyc i gwiazdy, widziano ognie we wszystkich kolorach a na huku i różnych „przestrachach" nie zbywało. Tutaj koncertowała orkiestra „Sokoła".

 

Na scenie tańczono na różne sposoby i w grupach i pojedyńczo. Bardzo się wszystkim podobały tańce góralskie wykonane przez czterech górali w naturalnych strojach góralskich z ciupagami. W międzyczasie puszczano „wianki" na czarnej Przemszy. Nie były to jednak wianki, które można kłaść na głowę, ale były, to raczej domki, czy łodzie oświetlone, a w kilku jechali ludzie i wypuszczali w powietrze rakiety. Nawet nowa wieża Kościuszki była wśród „wianków" zastąpiona. Trzeba było wchodzić ludziom do wody i kierować wiankami, które nie chciały płynąć korytem rzeki lecz dobijały ustawicznie do brzegów. Jeden z tych wianków przedstawiał strzelistą wierzę, która się ustawicznie w wodzie przewracała i z którą borykał się jakiś człowiek brodząc po pas w brudnej wodzie. Nam się zdaje, że wianki powinny pozostać wiankami a nie zamieniać się w domy czy inne jakieś budowy. Tyl ko nie za wiele tego dobrego, bo co zanadto to nie zdrowo.

 

Pokazano też piramidy przez „Sokoła" w Niwce, które były doprawdy dziełem wielkiego wysiłku ludzkiego i nie mniejszej zręczności i sprawności. Szczytem jednak popisów zostanie zbiorowy obraz przed stawiany przez strażaków z Niwki. Przy pomocy drabinek drucianych na której umieszczono grupę strażaków z pochodniami demonstrujących gaszenie pożaru, puszczono ze szczytu tej artystycznej piramidy strumień wody. Oklaskom nie było końca, tak się ten obraz ogólnie podobał. O godz. 12-tej w nocy zakończyła się uroczystość, która się ogólnie podobała.

 

Gazeta Robotnicza nr 145, 1928

 

 

 

 

Pliki cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.