2009

Powstania Śląskie (cz. 12)

 

O walkach w Mysłowicach w czasie 1 powstania zachowały się także relacje strony niemieckiej. Szczegółowy opis wydarzeń podaje anonimowy mieszkaniec Bauvereinu, który był naocznym świadkiem walk. Jego wersja wydarzeń pokrywa się z relacjami strony powstańczej.

 

„Pierwsze dni sierpnia powitały górnośląską krainę słońcem i wysoki mi temperaturami. Były to ostatnie dni mojego pierwszego urlopu. W tym czasie mało kto znał dalekie wakacyjne wojaże. W dodatku dopiero co skończyła się wojna a Górny Śląsk znajdował się w przededniu ważnych rozstrzygnięć politycznych, które kazały niejednemu pozostać na wszelki wypadek w domu. W ten sposób ja, mój brat i dwóch kolegów spotkaliśmy się w kawiarni „Korony” (róg Grunwaldzkiej i Krakowskiej) by rozegrać partię przedpołudniowego skata. Do gry zasiedliśmy w tylnej części lokalu. Z uwagi na znikomą ilość gości kelner mógł obserwować przechodniów na ul. Pszczyńskiej (obecnie Grunwaldzka). Przy naszym stole słychać było wypowiadane hasła typowe dla tej gry. Ciszę przerwały odgłosy dochodzące od strony Modrzejowa podobne do wystrzałów z pistoletu. Początkowo nie przerwaliśmy gry. Z każdą chwilą strzały stawały się coraz głośniejsze. W tym momencie podszedł do nas kelner i poprosił o przerwanie gry i opuszczenie lokalu, ponieważ zauważył, że kule z pistoletu dosięgały ul. Pszczyńską. Po uregulowaniu rachunku opuściliśmy pośpiesznie kawiarnię wyjściem od strony ul. Krakowskiej. Każdy z nas miał świadomość, że rozpoczęło się powstanie polskie.

 

BauvereinGrupa Niemców z sanitariuszkami na podwórku przed Bauvereinem

 

Ulice Mysłowic opustoszały, co nam mieszkającym w Bauvereinie dodało animuszu, by co sił w nogach udać się do domu. Gdy znaleźliśmy się na wysokości ul. Mikołowskiej przy domu Bartoka nieopodal Gimnazjum (II LO), spostrzegliśmy pana Stephena z żoną podążających w stronę miasta. Pan Stephen zawołał nas i powiedział, że jego żona jest ranna od postrzału w rękę. Stwierdziliśmy, że robi się naprawdę niebezpiecznie. Z oddali zaterkotał karabin. Rzuciliśmy się do rowu, by po chwili wyjść i podbiec w kierunku Bauvereinu., którego podwórko z wysokim murem stanowiło wystarczającą ochronę. W domu dowiedzieliśmy się, że panią Stephen, która mieszkała na tym samym piętrze postrzelono w rękę, gdy wyglądała z balkonu. Strzały padły od strony Janowa. W polu porośniętym żytem schował się powstaniec i odniósł zapewne pierwszy sukces. Kolejną ofiarą, którą naocznie stwierdziłem był urzędnik pocztowy. Po godz. 13.00, gdy do Bauvereinu wracali urzędnicy pocztowi, rozpoczął się kolejny ostrzał. Jedna z kul dosięgła Augusta Seraphina (w spisie ofiar I powstania w Mysłowicach zgon widnieje pod datą 19 sierpnia, zmarły miał na utrzymaniu żonę i 10-letnią córkę). Ofiary wywarły wielkie przerażenie na mieszkańcach Bauvereinu. W efekcie tych wydarzeń zaryglowano wszystkie drzwi łącznie z korytarzowymi. Wszyscy zamknęli się w czterech ścianach oczekując w strachu dalszych wypadków.

 

Później nic ważnego się nie wydarzyło. Jednakże niespokojna była kolejna noc. Wokół Bauvereinu, który znajdował się na ziemi niczyjej ciągle słychać było strzały. Do wymiany ognia dochodziło za cmentarzem i od strony cegielni Koniarka (po cegielni pozostał plac pomiędzy Bauvereinem a blokami przy ul. Różyckiego). Powstańcy próbowali dostać się do miasta, ataki odpierał Grenzschutz. Tej nocy w Bauvereinie nikt nie zmrużył oka.

 

Dariusz Falecki

 

Co Tydzień nr 3, 22 - 28 stycznia 2009 roku

cotydzien

 

 

 

Pliki cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.