1935
Kolce
Szara jest każda teorja.
Ulica Pszczyńska (ob. Grunwaldzka) w latach 30-tych XX w.
W Mysłowicach obowiązuje rozporządzenie policji miejscowej, mocą którego nie wolno wywieszać wzgl. wykładać do okien prowadzących do ulicy publicznej, pierzyn, jak i bielizny pościelowej. Taksamo nie wolno wytrzepywać albo odkurzać bielizny, ubrań i szmat przez okna.
To rozporządzenie policyjne jest bardzo rzeczowe i pochwalić trzeba czynniki miejscowe, które wydały tak pożyteczne i praktyczne rozporządzenie policyjne.
Teoretycznie ta sprawa w zupełności załatwiona ku zadowoleniu pasantów publicznych. Jak się jednakże przedstawia sprawa w praktyce?
Spieszące przed południem liczne rzeszę pracowników do swych zajęć, mogą niestety stwierdzić, że rozporządzenie policyjne jest na całym froncie ignorowane, gdyż z okien domów, od których by można żądać innego respektowania istniejących przepisów ustawowych, wytrzepuje się nietylko wszelką garderobę i pościel, lecz nawet wyrzuca się śmieci na głowy przechodniom.
Szczególnem lekceważeniem cyt. rozporządzenia policyjnego mogą się po szczycić domy przy pl. Wolności ul. Nowo-Kościelnej i ul. Pszczyńskiej. Można tu zauważyć, jak różne „garnkotłuki“ i innego rodzaju służące wielkim zamachem i z zachowaniem największego spokoju wytrząsają kurz ze ścierek, nieczystości z prześcieradeł czy może nawet i pluskwy wprost na głowy, albo raczej kapelusze, Bogu winnych przechodniów.
-Czy to jest słuszne?
Może by odpowiednie czynniki zwróciły baczniejszą uwagę na to karalne „trzepanie“.
Echo Śląskie, 24 lutego 1935 r. nr 7




